Twierdza Konfederatów Barskich w Lanckoronie

Wytyczne kierunkowe dla programu funkcjonalno - użytkowego rewaloryzacji zespołu fortyfikacyjnego Góry Zamkowej w Lanckoronie – obiektu UNESCO.

Oprac.
dr inż. arch. Krzysztof Wielgus i lic. archeol. Szymon Wielgus


1. Opis stanowiska.


Góra Zamkowa w Lanckoronie jest unikatowym w skali kraju, a także pod niektórymi względami również w skali Europy, zespołem o niepowtarzalnych walorach historycznych oraz krajobrazowych.


1.a. – Warunki naturalne.

Pod względem naturalnego ukształtowania terenu Góra Zamkowa (550 m n.p.m) w Lanckoronie posiada największe w okolicy walory krajobrazowo – turystyczne. Przez Lanckoronę przebiegają trzy oznakowane szlaki PTTK, a także trasy spacerowe o łącznej długości 10 km, powstałe z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Lanckorony. Przez teren Gminy prowadzi Szlak Bursztynowy także szlaki przeznaczone dla alternatywnych sposobów transportu: bryczek, rowerów. Góra Zamkowa posiada potencjalnie unikatowe walory widokowe. Szczególnie piękne widoki otwierają się z punktu widokowego na pasmo Bukowca i Pogórze Wielickie. Dzięki zabiegom pielęgnacyjnym istnieje możliwość odtworzenia i otwarcia widoków: w kierunku południowym na Tatry i Gorce, północno-zachodnim na Jurę Krakowsko-Częstochowską.

Góra Zamkowa poprzez swoją lokalizację, bliskość centrum miasta i dobry dostęp dla pieszego turysty - spacerowicza łączy harmonijnie obecność naturalnego, leśnego środowiska, z umiarkowanie trudnym do przebycia terenem o atrakcyjnych walorach krajobrazowych. Spoglądając w nieco szerszej perspektywie należy wziąć pod uwagę równoczesną bliskość miast takich jak Wadowice czy Kraków – oferuje ona wpisanie Lanckorony w schemat turystyki regionu.

1.b. – Walory historyczne.

Najbardziej rozpoznawalnym (najbardziej znanym) zabytkiem Lanckorony są oczywiście ruiny zamku, fundowanego przez Kazimierza Wielkiego. Najistotniejszą wartością jednak w przypadku samego dzieła obronnego nie są, pozostające obecnie w ruinie, mury i podstawy wież, ale unikatowy kontekst owego założenia.

Zamki zachodniej Małopolski fundowane w XIV wieku przez Kazimierza Wielkiego stanowiły warowną granicę najważniejszego dla kraju ówcześnie, stołecznego województwa. Były lokowane planowo, nie jako warowne siedziby poszczególnych feudałów, ale jako zaplanowany system obrony przed ewentualną agresją z zachodu. Szereg niewielkich, lecz dobrze umocnionych, umiejscowionych w dogodnych, obronnych z natury miejscach, zamków zapewniał kontrolę militarną nad zachodnim pograniczem. Niewielkie odległości pomiędzy warowniami umożliwiały płynne przekazywanie wiadomości za pomocą kurierów oraz sygnalizacji optycznej – chorągwiami w dzień, ogniami nocą. W razie potrzeby zamki mogły także udzielać sobie pomocy, stanowić punkty zborne dla gromadzącej się armii, zaplecze magazynowe oraz bazę wypadową. W przypadku prób oblężenia agresor musiał liczyć się z szybką odsieczą i związaniem dużych sił zarówno w szturmach na zamki jak i odpieraniu ataków z innych warowni oraz wycieczek zbrojnych z obleganego zamku. Zupełną niemożliwością było ominięcie zamku i pozostawienie go na tyłach operującej armii – w takiej sytuacji zagrożone byłyby szlaki zaopatrzeniowe oraz uniemożliwione byłoby bezkarne pobieranie żywności i zasobów z okolicy.

Stworzony system obrony granic był zupełnie unikatową na ziemiach Polski realizacją– nie bez przyczyny Kazimierz Wielki uznawany był za jednego z najważniejszych fortyfikatorów doby średniowiecza. W swoich założeniach strategicznych projekt Kazimierza Wielkiego jest aktualny do dziś. Jako element linii obronnej, zamek lanckoroński strzegł drogi do księstwa oświęcimskiego.

Niesamowicie cennym zabytkiem sztuki obronnej jest o wiele mniej efektowny, niemniej absolutnie unikatowy obwód obronny z XV wieku, którym otoczono kamienny zamek. Ziemna fortyfikacja, którą umocniono kazimierzowską warownię została bowiem przystosowana do obrony z użyciem średniowiecznej broni palnej.

Fortyfikacja ziemna, ze swojej natury, bardzo często jest słabo rozpoznana i zinterpretowana. Procesy naturalnego spełzania stoków, rozmywania narysu obwodu obronnego powodują, rozrost drzewostanu są czynnikami które zacierają jej kształt. Również działalność człowieka – plantowanie, rozbudowy, orka – powodują jej zniszczenie. Niemniej świadome kształtowanie terenu w sposób umożliwiający maksymalne jego wykorzystanie było kluczowym aspektem sztuki obronnej wieków dawnych, pozostając takim do dnia obecnego. Jednak formy ziemne poza najbardziej oczywistymi (fosa, nasyp przy zamku typu motte and bailey – czyli gródku stożkowym) nie są najczęściej łączone z kamiennymi i ceglanymi konstrukcjami zamkowymi.

Kolejną unikatową wartością kulturową Góry Zamkowej jest otaczająca szczyt konfederacka twierdza Lanckorona.

Konfederacja Barska jest bardzo trudnym do opisania, wielowątkowym, ruchem z lat 1768 – 1772. Był to zbrojny ruch, w którym uczestniczyła głównie szlachta (razem z prywatnymi dworzanami i milicjami) oraz część mieszczaństwa.

W wyniku wprowadzenia przez obóz Czartoryskich rosyjskich sił zbrojnych w czasie elekcji Stanisława Augusta Poniatowskiego, Rzeczypospolita stała się podatna na ingerencje rosnącej w siłę Rosji Katarzyny II. W porozumieniu z Fryderykiem Wielkim Hohenzollernem, Caryca zamierzała zmusić sejm i króla do pełnego równouprawnienia poddanych prawosławnych i protestanckich, licznie zamieszkujących ówczesną Rzeczypospolitą. Jeżeli by do tego doszło, wyznawcy tych religii, ściśle związanych z aparatem państwowym ościennych krajów, staliby się pretekstem do zagarnięcia ziem przez nich zamieszkanych.

W wyniku tego szlachta polska ogłosiła konfederację pod hasłami walki o religię rzymskokatolicką, usunięcia z terenów Rzeczypospolitej obcych wojsk, a także, niestety, nietolerancji religijnej wobec innowierców.

Ten paradoksalny, konserwatywny ruch łączący w sobie bezprzykładne bohaterstwo skrajne warcholstwo stał się jednym z filarów polskiej tożsamości narodowej – wśród szlachty i części mieszkańców miast. Drugim filarem kształtowania się owej świadomości, tym razem wśród mieszczaństwa i ludu wiejskiego było powstanie kościuszkowskie.

Niemniej Konfederaci odcisnęli niebagatelne piętno na naszej historii i kulturze. Ten ostatni w Europie ruch rycerski zjednoczył się wokół kultu maryjnego, który z czasem stał się powszechny we wszystkich stanach w szerszym zakresie niż wcześniej. Okrzyk bojowy „Jezus! Maria! Józef!” często można dziś usłyszeć, nawet jeżeli jego geneza jest powszechnie nieznana. Ponura atmosfera otaczająca konfederackie porażki i mogiły odbiła się w twórczości Mickiewicza czy Słowackiego kształtując specyficzny polski, rycersko – straceńczy romantyzm. Również w powieściach Sienkiewicza, który pilnie studiował barskie materiały, widać wiele aluzji do owego zabronionego okresu (potop szwedzki jako okupacja, jedyna w historii Rzeczypospolitej przed okupacją rosyjską z czasów konfederacji, obrona Częstochowy będąca aluzją do walk z 1772 roku, Kazimierz Pułaski jako mistrz szabli – Wołodyjowski oraz gorąca głowa – Kmicic, Zagłoba jako literackie rozwinięcie księcia litewskiego Karola „Panie Kochanku” Radziwiłła itp.) Opowieści o duchach i upiorach, Matce Boskiej Konfederackiej, leśnych rycerzach czy rozlicznych konfederackich mogiłach przeniknęły z czasem do ludowego folkloru – choć bowiem lud wiejski rzadko brał udział w wydarzeniach, stojąc niejako z boku, pilnie obserwował rozgrywające się wkoło wypadki.

Choć konfederaci tworzyli głównie mobilną armię konną, sypali, jak wymagała tego ówczesna sztuka wojenna, wiele szańców i fortyfikacji polowych. Większość z nich znana jest tylko z nazwy, wyjątkami są: obóz nad Izbami i w Muszynce (Beskid Niski), Tyniec k. Krakowa i Lanckorona.
Lanckorońska twierdza barżan jest unikatem na skalę europejską. Pochodzi z okresu tak mało znanego, że więcej jest w Polsce rozpoznanych stanowisk związanych z pradziejami np. z epoką kamienia. Konfederackich zabytków w muzeach i izbach pamięci jest mniej niż artefaktów z epoki brązu lub żelaza.
Jest to absolutnie unikatowa twierdza górska, budowana według wzorów francuskich, wedle projektu pułkownika i inżyniera De la Serre’a posiada ona nowoczesny wówczas narys bastionowo – kleszczowy, jednak posiada również elementy zwiastujące nadejście nowych trendów – elementy detaszowane tzn. wydzielone z obwodu obronnego, wspierające się wzajemnie ogniem broni palnej, blokhauzy dla piechoty itp.

Na uwagę zasługuje fakt, że jest to zespół jest przykładem stałej fortyfikacji ziemnej wyjątkowo dobrze zachowanym. Dobry stan zachowania w przypadku fortyfikacji konfederackich jest także warta odnotowania, gdyż Rosjanie najczęściej plantowali zdobyte umocnienia konfederatów.

W Lanckoronie mamy więc unikatowy zabytek: jeden z największych zespołów stałej fortyfikacji ziemnej, zachowany w stanie praktycznie idealnym – z zachowanym niemal pełnym obwodem obronnym, profilami wałów i stoków. Także górski charakter Twierdzy Lanckorona, spowodował w większym stopniu dostosowanie do istniejących warunków terenowych, stosowanie jednostkowych, niepowtarzalnych rozwiązań, których próżno szukać gdzie indziej. Jedynym przykładem górskiej fortyfikacji doby XVIII wieku w Polsce jest pruska twierdza Srebrna Góra – owa fryderycjańska warownia swoim układem jest do Lanckorony zbliżona i w podobny sposób wykorzystuje walory górskiego ukształtowania terenu.
Twierdza Lanckorona jest ściśle związana również z lanckorońskim tradycjami i historią lokalną – las Groby, gdzie wojska moskiewskie zadały klęskę konfederackiej armii liczącej i gdzie pochowano poległych konfederatów, czy też z udaną obroną twierdzy 20.II.1771 roku, kiedy to odparto wojska moskiewskie.

2. Postulaty konserwatorskie i koncepcja aktywizacji turystycznej


Bez wątpienia Zamek i Twierdza Lanckorona stanowią wyjątkowo cenną spuściznę historyczną i kulturową. Znakomita lokalizacja, walory przyrodnicze i krajobrazowe, nasycenie szlakami turystycznymi stanowią o walorach turystycznych Lanckorony. Wpis na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO północnych stoków Góry Zamkowej, często rozumiany jako uciążliwość, w rzeczywistości jest pomocą w uzyskaniu dofinansowań oraz magnesem przyciągającym turystów, świadomych możliwości zwiedzania miejsc o unikatowych, wybitnych, niepowtarzalnych walorach.

2.a – Inwestycje konserwatorskie w obrębie Zamku i Twierdzy.

Wielokrotnie zdarza się, niestety, iż będący w posiadaniu zamkowych ruin prywatni właściciele decydują się na ich odbudowę. „Niestety”, gdyż proceder ten, choć w założeniach mający przywracać dawną świetność i konserwować walory zabytkowe obiektu ma najczęściej niewiele wspólnego z tymi ideami w rzeczywistości.

Odbudowa zamku obecnie, zwłaszcza na zachodzie Europy, uchodzi za bardzo ryzykowne przedsięwzięcie, w dodatku znamionujące zły smak i brak poszanowania dla tradycji i tożsamości miejsca. Niewiele zamków i budowli dawnych może poszczycić się ikonografią i planami, na bazie których można pokusić się o rzetelną rekonstrukcję. W wyniku tego zrekonstruowana za ciężkie pieniądze ruina w świecie mediewistów i znawców tematu uchodzi za karykaturę godną zamku w Disneylandzie, nie zaś profesjonalnie przeprowadzone działania konserwatorskie.

Odbudowa pociąga też za sobą także inne zagrożenia – integracja murów historycznych z nowymi obciąża relikty, zmusza do ingerencji w substancję historyczną, może spowodować pękanie i niszczenie owego w teorii konserwowanego obiektu. Wreszcie w odbudowanym zamku czy budynku trudno wprowadzać korygujące zmiany na przykład – jeżeli odnaleziona zostanie dodatkowa, nieznana wcześniej ikonografia lub nowe źródła okazać się może, że inwestycja okazała się nietrafiona. W takim przypadku inwestor pozostaje z nieaktualną wizją, krytycznymi opiniami środowiska naukowego i obiektem o wątpliwych walorach turystycznych – znacznie bardziej preferowany jest w tej dziedzinie autentyzm nad tanią (wbrew pozorom - bardzo drogą!) imitacją.

Warto zauważyć, że rozwijająca się od lat 80-tych turystyka kulturowa, ukierunkowana jest na poznanie autentycznych obiektów, reliktów. Nacisk na autentyzm jest odpowiedzią na częste tworzenie „pułapek turystycznych” a więc kopii, parków miniatur itp.

W przypadku odbudowy pełnej, lansowane podejście każące odbudowywać tylko dobrze rozpoznane obiekty, o pełnej dokumentacji, ale od podstaw. Obiekt wzorcowy zostaje zakonserwowany w stanie trwałej ruiny, jego rekonstrukcja staje w podobnym terenie w okolicy jako pełnowymiarowy, zbudowany z zasadami dawnego budownictwa obiekt poglądowy, nie ingerujący w żaden sposób w zabytkową materię pierwowzoru ani jego najbliższego otoczenia.

W konserwacji zamku należy wykazać się dalekowzrocznością – nowe techniki, tworzywa, fundusze czy projekty dostępne za lat kilkanaście czy kilkadziesiąt, a także nowe fakty, i badania, czy odkrycia mogą rozwiązać problemy, z którymi aktualnie projektant, konstruktor i konserwator poradzić sobie z czystym sumieniem nie może.

W świetle obowiązującej sztuki konserwatorskiej sam obwód warowny zamku należy zakonserwować w formie trwałej ruiny. Jest to dobra praktyka, nie wykluczająca zastosowania innych technik w przyszłości. Pozwala ona także uniknąć kompromitacji – jak w przypadku zamków w Bobolicach czy Tropsztynie – odbudowanych w sposób co najmniej dyskusyjny.

Zupełnie inną materię stanowi zabytkowa fortyfikacja ziemna w obrębie Góry Zamkowej. Po dokonaniu badań – przekrojów ukazujących struktury wałów i nasypów, powierzchniowych badań archeologicznych i wydobyciu zabytkowego materiału należy niezwłocznie wzmocnić ziemne fortyfikacje, odnawiając i uczytelniając ich narys w terenie dla zwiedzającego. Właściwe poprowadzenie ścieżek - dnami fos, drogami krytymi, przeznaczonymi już w okresie sypania fortyfikacji do komunikacji – zapobiegnie rozdeptywaniu struktur ziemnych przez zwiedzających. Odnowienie przedpiersi fortyfikacji uniemożliwi także wspinanie się na nie i możliwy w następstwie tego wypadek.

Koniecznym wydaje się wykonanie studium krajobrazowego, którego wynikiem może być częściowe prześwietlenie drzewostanu na obszarze twierdzy – wycinki należy poprowadzić w sposób częściowy, aby stworzyć otwarcia widokowe na najbardziej atrakcyjne fragmenty dalekich widoków. Wycinka na wałach i w fosach pozwoli także na zasianie traw i roślin, których system korzeniowy będzie utrzymywać stoki, powstrzymując od spełzania i wymywania. Jednocześnie otwarcie widoku na obwód twierdzy pozwoli na uczytelnienie dla zwiedzającego, czyniąc całość atrakcyjną – bo zrozumiałą dla nie obeznanego jeszcze z dawną sztuką wojenną zwiedzającego.

Należy pamiętać, że częściowe wycinki i uregulowanie roślinności pozwolą nadać całemu wzgórzu charakter dzikiego parku, arboretum - atrakcyjnego, zadbanego środowiska o charakterze rekreacyjno-wypoczynkowym, stanowiącego niejako przedłużenie uporządkowanej przestrzeni miejskiej.

2.b. Aktywizacja terenu dla celów turystycznych

Dla turysty wpis UNESCO jest swego rodzaju marką, „znakiem jakości” znamionującym warty dla zwiedzenia obszar czy zabytek. Ponieważ Lanckorona posiada nieporównanie ciekawy „topic” (temat przewodni) – jakim jest jej spuścizna kulturowa związana z europejską historią wojskowości, sławnymi postaciami, wydaje się być doskonałym obiektem dla promocji wartości regionu.

Przystępując do spożytkowania szans na promocję regionu w kraju i za granicą należy pamiętać o możliwie atrakcyjnych formach przedstawienia posiadanych w spuściźnie dziedzictwa kulturowego.
Lanckorona posiada historię związaną z Kazimierzem Wielkim – fundatorem nie tylko miasta ale i zamku, oraz mało znanym, przez co niesamowicie atrakcyjnym okresem konfederacji. Wiadomo także, iż turyści przyciągani są przez obrazowe, interesujące przedstawienie ciekawych dla nich informacji, krajobrazów i doznań – jest to sensem turystyki, która aktualnie przechodzi bardzo duże przewartościowanie.

Turystyka zwana w teorii „trzy razy S – Sun, Sand, Sea” – piasek, plaża, morze, ukierunkowana na konsumenta wartości rekreacyjnych jest obecnie w odwrocie na rzecz tzw. turystyki kulturowej lub też turystyki inteligentnej. Turysta kulturowy nastawiony jest na poznanie poprzez kontakt z regionem, ludźmi, historią i folklorem nie tylko jako konsument (obojętnie czy jako „konsument” plaży, oscypków, zakopiańskich ciupag, krakowskich szachów etc.) ale odbiorca treści, badacz zgłębiający interesujące go tematy. Albo takie, które są dla niego obce, nieznane a przez to fascynujące go zainteresowały. Turysta kulturowy przedkłada ponad produkt konsumpcyjny, zaprojektowany przez biuro podróży inny sposób poznania poprzez poszukiwanie nietypowych tematów, fascynujących historii, poprzez swoistą „podróż w czasie”. W związku z rocznicami insurekcji kościuszkowskiej, wybuchu I wojny światowej rozwija się w ostatnich latach turystyka militarna (ang. military tourism), związana z turystyką pól bitew (battlefield tourism),a także turystyką trudnych doświadczeń w historii takimi jaki masowe groby, miejsca kaźni (ang. dark tourism – mroczna turystyka). Przykładem tej ostatniej mogą być kaplice czaszek w Czermnej, Mielniku czy Kutnej Horze.

Lanckorona, posiadając wybitne wartości turystyczne – zamek kazimierzowski, zabytkowe stare miasto, twierdzę konfederacką – może pokusić się o ściągnięcie turystów znudzonych masowymi wycieczkami pod szyldem „Auschwitz – Wieliczka Salt Mine”, krakowskim Starym Miastem pełnym mimów i clownów, odbiorców inteligentnych i ciekawskich, potrafiących docenić podjęte inwestycje, dla których wypielęgnowana ruina zamku, zadbane miasto i odrestaurowana twierdza będą czymś więcej niż atrakcyjnym prowincjonalnym deptakiem.

Celując w takiego turystę pokusić się można o wygospodarowanie obsługowego punktu turystycznego, swoistego centrum, w teorii turystyki zwanego „inkubatorem”. W miejscu takim turysta otrzymuje wykaz polecanych punktów gastronomicznych, kwater i miejsc noclegowych, atrakcji kulturalnych, wystaw oraz imprez kulturalnych. Przeważnie takie centrum łączy się z funkcją dydaktyczną. Może być powiązane z izbą pamięci regionu oraz siedzibą przewodników, którzy potrafią zainteresować turystę, i zachęcić do zgłębiania historii, kultury, samodzielnie.

W aspekcie historycznym – najciekawsza jest historia żywa, nie zaś gabloty czy informatory, które są z natury bezosobowe i szybko giną w pamięci odbiorcy.

Przewodnik ubrany w strój konfederaty barskiego (na wzór np. Kłodzka, Srebrnej Góry) relacjonujący w stylizowanej staropolszczyźnie dzieje tego zapomnianego dziś zrywu, zwanego przez niektórych historyków (nie bez racji) pierwszym powstaniem narodowym, na pewno zapadnie w pamięć i skłoni do kolejnych wizyt oraz rozpowszechniania informacji o atrakcyjnym miejscu, wartym odwiedzenia. W ten sposób zwiększamy ilość potencjalnie zainteresowanych o ludzi, którzy zasłyszawszy pochlebne opinie sami zdecydują się na przyjazd.

Ponieważ ilość bractw rekonstrukcyjnych począwszy od Słowian i Wikingów, przez XV wieczne rycerstwo i XVII wieczną Rzeczypospolitą jest duża, warto rozpatrzyć stworzenie grupy żywej historii związanej z konfederacją barską, wojskami francuskimi, moskiewskimi i koronnymi doby XVIII wieku – temat niezbyt rozpowszechniony, ustępujący kolejnej epoce – napoleońskiej.

W tym kontekście urządzenie w twierdzy ścieżki turystycznej z przewodnikami „z epoki”, zjazdu grup rekonstrukcyjnych, strzelania z muszkietów lub wykładów w historycznych bastionach byłoby atrakcją porównywalną z inscenizacjami w twierdzy Srebrna Góra czy w forcie Gerhard w Świnoujściu – gdzie grupa zapaleńców w pruskich mundurach musztruje chętnych, pozwala się przebierać w historyczne stroje i wdraża turystów w realia epoki.

Wartościowym pomysłem jest również sięgnięcie do architektury światła i dźwięku. Za pomocą niewielkich nakładów finansowych można stworzyć nocną iluminację zamku i twierdzy czyniąc ją atrakcyjnym celem wieczornych spacerów. Pokusić się można także o dodanie realizmu za pomocą świateł i dźwięków symulujących bitwę – takie cykliczne wydarzenie nie jest do tej pory wykorzystywane na szeroką skalę w krajowej turystyce. Tego rodzaju „Dni Twierdzy” zmieniłby się z czasem w doroczną imprezę, markę o tyle inną, iż nastawioną na realizm. Wielu turystów, których zainteresowania związane są z militariami narzeka obecnie na przeładowanie imprez tego rodzaju nie związanymi z historią regionu czy tradycją miejsca pokazami – np. Wikingowie na Pikniku Lotniczym, czy wojowie słowiańscy w Biskupinie (który pochodzi z okresu wczesnej epoki żelaza) itp.

3. Podsumowanie

Aktywizacja potencjału turystycznego jest raczej procesem niż jednorazowym wydarzeniem. Niemniej, stosując doraźne środki i niewielkie nakłady finansowe, przy konsekwentnym realizowaniu koncepcji można mieć pewność, iż nawet po wstępnych działaniach atrakcyjność turystyczna miejsca zdecydowanie wzrośnie.

Podniesie się również poziom świadomości lokalnej społeczności, która widząc działania zmierzające ku uatrakcyjnieniu ich okolicy będzie się chętnie utożsamiać. Świadomość, iż miejsce zamieszkania, jest elementem historii ponadregionalnej, ogólnopolskiej czy europejskiej przyczynić się może podniesienia samooceny i dumy z tradycji lokalnej.

W wypadku inwestycji turystycznych ważne jest, aby ludność lokalna miała świadomość, iż celem projektu jest turysta kulturowy (indywidualny, czy zorganizowany), nietuzinkowy nie zaś turysta „masowy”.

Zainteresowanie turysty specyficznego, kulturowego, to także mieszkańcy regionu którzy poprzez kontakt stają się przewodnikami – jako świadomi spadkobiercy historii i kultury regionu, mają do przekazania interesujące informacje, ciekawe obyczaje do pokazania a co najważniejsze – stają się sami w sobie interesujący, budzący sympatię i szacunek w oczach przyjezdnych.